20 kwietnia 2010

Czasem trudno jest pocieszać

Przypomniało mi się, jak przed wylotem z ojczyzny rozmawiałem z sąsiadką. Starszą panią, która pamięta drugą wojnę światową. Czasem spotykając tę panią na schodach, pomagałem jej wnieść zakupy i korzystając z okazji trochę z nią gawędziłem. Kiedy jej powiedziałem, że wybieram się do Kanady odparła: "To jak możesz to tam zostań, bo was młodych nic dobrego tu w Polsce nie czeka." To było bardzo przykre i smutne usłyszeć takie słowa zwłaszcza od takiej osoby. Nawet nie wiedziałem co jej odpowiedzieć. 
...zatkało mnie.
Wiem jednak, że Polska pełna jest zgoła innych starszych ludzi. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia oczami wyobraźni już widzę taka oto scenkę: 

"Mała wioska w kraju nad Wisłą. Jedna babulinka stoi oparta o płot i mówi do drugiej babulinki też opartej o płot tyle, że z drugiej strony.
- Oj kochana, kochana co za czasy. Przez ten pył z tego wulkana to mie się kury nie niesa.
- No rację masz, jakoś od czasu tej katastrofy co to w niej prezydent zginał to jakoś tak w ogóle szaro i smutniej, u nas też sie wczoraj nie niesły. To na pewno musi być dlatego.
- I co ja tera zrobie. Na rosół to ich za dużo, może sprzedać
- E tam od razu sprzedać. Mój stary wie jak temu zaradzić. Mówili w telewizyji kiedy, że to taka plaga jest współczesności, że depresjona, czy depresyja się to nazywa i on jakiś sposób wykoncypował, ale mi powiedzieć nie chce co to za lekarstwo.
- Sąsiad ! - wydziera się ta pierwsza - Sąsiad choć no tutaj!
- Czego? - usłyszały głos z kurnika
- Co ty tam kombinujesz w tym kurniku? Co Ty kury poszedł zabawiać?
Z kurnika wyskoczył mężczyzna i biegnie do płotu, przy którym stała już jego żona i jej sąsiadka.
- Coś ty sąsiad? Szaleju sie najadł, czy co? - wesoło woła pierwsza babulinka do biegnącego mężczyzny. Jednak kiedy zobaczyła złość na jego twarzy i wypieki na policzkach zamilkła wystraszona. Mężczyzna dobiegłszy do płotu spojrzał najpierw na sąsiadkę, później na żonę i wrócił wzrokiem do sąsiadki. Zmrużył oczy i wycedził.
- Nawet jeśli to nic wam do tego, że tam pocieszam nasze nioski. Już nawet one spokoju nie mają od tego zrzędzenia wszem i wobec, wszendzie tylko katastrofy, wybuchy, wojny, tragedie. To i sie zestresowały biedulki. A to, że je pocieszam to moja sprawa. Nic wam do tego, że im kawały opowiadam. A ty stara - odwrócił się w stronę żony - musiała podglądać co, musiała? No i wygadać też musiała, co?"

Mam nadzieję, że nastawi to odpowiedni humor na dzisiaj. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz