20 listopada 2009

Sieć internet dostaje swoje prawa

Parlament Unii Europejskiej uznał za konieczne głosownie na temat zaostrzenia kar za przestępczość w internecie. O tym wszystkim zadecydują w przyszłym tygodniu, ale sieć już chcą nam zablokować nasi politycy w związku z ustawą hazardową. Jak do tego ma się sama sieć? Czy pokazywanie obrazów również będzie zakazane, czy też może już jest? Co zatem wolno robić w sieci, a czego nie? Do czego to prowadzi?
Prezentowanie obrazu w sieci bez zgody autora, może zostać uznane za przestępstwo. Choć jest przecież namiastką na ekranie i zrozumie to każdy kto kocha sztukę. Przecież bez względu na dziedzinę sztuki kopia pozostanie kopią i to oryginałem cieszymy się najbardziej. To dlatego kupujemy płyty (choć w naszym kraju są wyjątkowo drogie), chodzimy do kin, teatrów, na koncerty i zdarza się nam nawet chodzić do filharmonii, a są i tacy którzy kolekcjonują obrazy. Oryginał to jednak oryginał. Szczególnie premiera, ale to już w dzisiejszych czasach tylko dla wybranych. Szkoda, że tak jest, ale tak zawsze było, prawda?
Wracając jednak do tematu… Sieć Internet miała swoje własne zasady podstawowe. Proste dla każdego: „nie zabijaj i nie kradnij („|\|0 kil & |\|0 stil” -która dotyczyła komputerów i danych poszczególnych użytkowników sieci) Początkowo skłonność do ich łamania, była zwykle wywołana chęcią zaimponowania, wykazania swojej wiedzy i bardzo rzadko szkodliwa. Dziś w bardzo wielu dziedzinach jest to najzwyklejsze przestępstwo. Kradzieże z kart kredytowych nie są żadnym mitem, to już codzienność. 
Definicja Przestępstwo Internetowe jest określeniem dość rozległym. Przedstawiam definicję sprawiającą wrażenie dokładnej. Przygotowana została w roku 2000 w ramach pracy dyplomowej i daje ogólny pogląd w tej tematyce.
Zastanawia mnie jednak, jak będzie wyglądało karanie, bo co ciekawe przecież zgodnie z Raportem Przestępczości Wirtualnej wykonanym przez MacAffe o jakim możemy skrótowo poczytać choćby w Gazecie Wyborczej. Zgodnie z raportem większość z poważniejszych przestępstw internetowych jeśli nawet nie zainicjowana przez polityków, to jest wywoływana z przyczyn politycznych. Jak w takim razie będzie wyglądało takie karanie? Czy odcinani od sieci będą wykonawcy, czy zleceniodawcy? Ciekawi mnie również, czy przypadkiem pytanie zadane w temacie wspomnianego artykułu nie jest spóźnionym? Może faktycznie prowadzimy już trzecią wojnę światową. Ktoś może sobie pomyśleć, że to jakieś żarty. Powie: „Banialuki mi tu jakieś wciskasz” Prawda jest taka, że hakerzy bardzo często reagują na ruchy polityczne, zwłaszcza na akcje zbrojne. Takie ataki powodują straty rzędu milionów dolarów. Jak o tym się pomyśli to każdy ma ochotę na wprowadzenie takiego prawa internetowego. Jednak kwestię „hackerstwa” jest bardzo trudno ugryźć, zwłaszcza od strony moralnej. Nie podoba się nam myśl o tym, że ktoś może grzebać w naszym komputerze, ale cieszymy się kiedy ktoś w sieci odkrywa przed nami jakieś informacje (choćby to była pogoda, a tym bardziej film czy jakąś płytę, lub nagranie z jakiegoś zdarzenia). Z drugiej natomiast strony boimy się kradzieży z kart kredytowych i jednocześnie z nich korzystamy. Zastanówmy się jednak, czy dobrowolnie z nich korzystamy, czy jesteśmy do tego zmuszani? Czy przypadkiem ograniczając swobodę sieci, pozwalając na pełną kontrolę użytkowników internetu nie wyrazimy tym samym zgody na cenzurę?
Kończąc dodam tylko, że przegapiłem jeden wątek. Artykuł pod tytułem " Szwedzi nie boją się prawa antypirackiego", przedstawia go wyjątkowo dobrze. Autor przedstawia całą sprawę w innym świetle, nie dając jednak odpowiedzi na zadane pytania. Opisuje Szwecję, w której prawo antypirackie już zostało wprowadzone. Zgodnie z artykułem wyszło na to, że Szwedzi zgodzili się na wprowadzenie w życie prawa z którym się nie zgadzają. Ciekawe, czy takie zachowanie Szwedów jest właściwe? Wygląda na to, że my również ograniczymy coś, czego ograniczać nie chcemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz